Wyścigi psich zaprzęgów

Psi zaprzęg kojarzy się przeważnie z zasypanym śniegiem pustkowiem, przez które mknie na sankach zakapturzony Eskimos. Do sanek zaprzężone są kudłate czworonogi ujadające głośno i radośnie. A jak jest w rzeczywistości?

Psie zaprzęgi
W polskich warunkach, w których śnieg występuje przez niewielką część roku i nie brakuje środków transportu szybszych od psiego zaprzęgu, pasjonaci tej dyscypliny spotykają się na zawodach sportowych organizowanych w różnych częściach Polski począwszy od początku jesieni. Ze swoimi psami pokonują wówczas spore odległości, walcząc o pierwsze miejsce na podium w swoich kategoriach. Jest ich kilka, w zależności od ilości psów w zaprzęgu:

  • bikejoring – pies biegnie przodem na długiej smyczy, jego właściciel jedzie za nim na rowerze górskim
  • zaprzęg z dwoma psami – które ciągną trójkołowy wózek, na którym stoi ich właściciel
  • zaprzęg z czterema psami – wg znawców najtrudniejszy do prowadzenia, ale też osiągający najwyższą prędkość. Ta zaś i związana z nią adrenalina podawane są najczęściej jako powód uprawiania tego sportu.

Psi zawodnicy
W wyścigach najczęściej biorą udział właściciele czworonogów rasy siberian husky bądź alaskan malamute, choć do zawodów dopuszczane są również psy ras niekwalifikowanych jako północne – czyli np. psy myśliwskie. Doświadczeni maszerzy podkreślają, że do biegania w zaprzęgu nadają się zarówno rasowe psy z rodowodem, jak i pospolite mieszańce – najważniejsze, by czworonogi naprawdę chciały biegać. By były silne i wytrzymałe. Aby osiągać dobre wyniki, psy muszą dużo trenować – niemal codziennie przez kilka godzin. Wraz z maszerem pokonują kilometry w deszczu, słońcu i śniegu, by nabrać siły i wyrobić sobie kondycję. Do tego karmione są specjalną karmą przeznaczoną dla aktywnych psów.

Startowanie w wyścigach psich zaprzęgów to hobby wciągające, dające satysfakcję, ale i dość kosztowne. Doświadczeni maszerzy przyznają, że wystarczy zacząć biegać z jednym psem, by zarazić się uprawianiem tej dyscypliny. Potem przychodzi czas na kolejne czworonogi i coraz dłuższe dystanse.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*